Łączy nas przyszłość!
Lewica

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze!

Dziękuję panu za prezentację budżetu. Miło, że jest pan z nami. Nie wiem jak długo Pan tu będzie, bo jest Pan już czwartym ministrem finansów w ciągu kilku miesięcy. Szkoda, że ma Pan debiut przy okazji budżetu, w którym nie miał Pan nic do gadania. I ponieważ nie wiadomo, ile pozostanie Pan ministrem, pozwoli Pan, że jednak będę zwracał się bezpośrednio do Pana przełożonych. 

Panie Morawiecki, Panie Kaczyński, znacie na pewno bajkę o Pinokiu. O drewnianym chłopcu, któremu rósł nos, gdy mówił nieprawdę. Z wami jest podobnie. Bardzo dużo mówicie i zauważyłem u was taką tendencję, że im więcej zmyślacie tym bardziej w waszych tabelkach rosną wyniki i tym lepsza jest sytuacja budżetowa waszego rządu.

Pan, Panie Morawiecki, ma spore doświadczenie w zmyślaniu. Przed czterema laty zasłynął Pan swoją prezentacją w PowerPoint-cie - Pana strategią na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Miały być stocznie, Luxtorpedy, setki tysięcy mieszkań i samochodów elektrycznych. Mieliśmy zaraz dobrobytem dogonić Niemcy. Dzisiaj wychodzi, jakie to były bujdy. Żaden z Pana wizjoner Panie premierze. Raczej gawędziarz.

Bardzo niedawno - kilka tygodni temu - siedzieliśmy tutaj, na tej sali i znów słuchaliśmy festiwalu pięknych i wielkich obietnic w pana expose. Zresztą wiele z nich tych samych co w Pana pierwszym expose 2 lata wcześniej. I co się z nimi stało, panie Morawiecki? Gdzie się podziały? Bo ja, gdy patrzę na ten budżet widzę głównie braki i niedotrzymane obietnice. Braki środków na najbardziej palące potrzeby Polek i Polaków. Braki odpowiedzi na największe problemy, przed którymi stoi Polska. Mimo, że obiecaliście te problemy rozwiązać! Oj, nos rośnie. 

Panie Morawiecki i Panie Kaczyński! Do roboty! Te problemy same się nie rozwiążą!

Od miesięcy zarzucacie nas opowieściami o zrównoważonym budżecie. Chwalicie się nim na każdym kroku. Świetnie! Zobaczmy jak zatem wygląda Wasze państwo zrównoważonego budżetu. Porozmawiajmy merytorycznie i o konkretach. O fundamentalnych dla Polek i Polaków sprawach.

Po pierwsze mieszkania. W waszym państwie zrównoważonego budżetu nie ma gdzie mieszkać. Ceny za metr kwadratowy są astronomiczne i idą w górę, podobnie jest ze stawkami za wynajem. Młodzi ludzie nie chcą zakładać rodzin, bo po prostu nie stać ich na mieszkanie. Mieliście zbudować 200 tysięcy nowych, a ile zbudowaliście? 900! To jest żenada, Panie premierze! W tym tempie wykonacie plan za 220 lat. Chcecie, żeby w książkach od historii przyszłe pokolenia uczyły się o wielkim planie 220-letnim Prawa i Sprawiedliwości. To jest wasz cel? Czy celem jest budowa mieszkań?

Pan jest młodszy ode mnie Panie Premierze, ale zapewniam, że ani ja ani Pan nie dożyjemy do tego szczęśliwego momentu. W takim tempie zamieszkają tam może nasze prawnuki.

A ile będą czekać Ci, którzy dzisiaj nie mają w mieszkaniach łazienek lub bieżącej wody. Takich mieszkań jest ponad milion! To jest wasze państwo zrównoważonego budżetu.

Brakuje też co najmniej 200 tysięcy miejsc w żłobkach! Boicie się kobiet na rynku pracy? Niepotrzebnie. Kobiety w Polsce są lepiej wykształcone niż mężczyźni i pracują więcej. Chyba faktycznie jest to jakiś strach patrząc na proporcję w pana rządzie: na 18 ministrów tylko 4 kobiety. 

Przyoszczędziliście też na opiece zdrowotnej. W ubiegłym roku umarło w Polsce najwięcej osób od czasu drugiej wojny światowej! Na przykład w kolejkach na SOR-ze. W kolejkach do specjalisty To jest wasz rekord. To jest wasz zrównoważony budżet. 

Kolejki do specjalisty wydłużyły się średnio o miesiąc za waszych rządów. Umierają nie tylko osoby starsze, bo do kardiologa dziecięcego też trzeba czekać rok! Polska pod rządami Morawieckiego to ponad 300 zamkniętych oddziałów szpitalnych w kilkanaście miesięcy. Szpitale zadłużone na 14 mld zł. Panie premierze - mam proste pytanie - która z pozycji w pańskim budżecie zagwarantuje, że w kolejnym roku uda się zatrzymać zamykanie oddziałów? Wasz zrównoważony budżet to zapaść w opiece zdrowotnej, a przede wszystkim cierpienie i przedwczesna śmierć ludzi.

Kolejna sprawa - gdzie są pieniądze na transport publiczny? Pociągi i PKS-y, które obiecaliście? 14 milionów ludzi w naszym kraju jest wykluczonych, nie może dojechać do większego miasta. Marnujemy ich potencjał, a oni marnują swój czas spędzając godziny na kolejnych przesiadkach. Nos rośnie Panie premierze!

Przeznaczyliście też wyłącznie drobne na ochronę środowiska, modernizację energetyczną i przejście na zieloną energię. Na szczycie klimatycznym przynosicie Polsce wstyd opowiadając jakieś banialuki z XIX wieku. Polskę co roku dręczą susze i wichury, wzrost cen żywności, przerwy w dostawach prądu. Nasze powietrze jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych na świecie. A wy co? Wy kupujecie sterty węgla od Putina - te pieniądze idą na rakiety wymierzone w Polskę i na antypolską propagandę Rosji. Brawo!

Proszę państwa, powiem państwu smutną prawdę. Ten zrównoważony budżet to po prostu kolejna bujda. Premier Morawiecki zrównoważył go księgowymi sztuczkami, których nauczył się w bankowości. Zmieniliście zasady tworzenia rezerwy na ryzyko kursowe NBP, zepchnęliście wydatki na samorządy. 

Pan chwali się zrównoważonym budżetem, a samorządowcy muszą ciąć inwestycje. Subwencji oświatowej wystarcza miastom na połowę wydatków na edukację. Tak jest chociażby w Świdnicy u prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej. 

Obniżając PIT zabraliście samorządom 4,5 mld zł. Zaraz będziecie przekonywać jak to za waszych rządów rosną budżety miast. Ale rosną, bo to samorządy wypłacają kasę na 500+. Kasa wpływa z budżetu państwa i wypływa na konta obywateli. Ale samorządom od tego nie przybywa środków na inwestycje, czy na szkoły!

To są księgowe sztuczki. Żeby zasypać jedne dziury, kopiecie dziury gdzie indziej. Tylko na papierze wszystko się zgadza. W Excelu wszystko się zgadza. Ale życie to nie Excel ani nie PowerPoint Panie Morawiecki. Proszę wstać na chwilę od komputera i sprawdzić, jak wygląda prawdziwy świat. Jak żyją ludzie w Polsce.

Za brak deficytu, Panie premierze, koledzy bankierzy będą wznosić toasty szampanem. Ale pacjenci, emeryci, młodzi czekający na mieszkanie czy żłobek, będą Pana przeklinać. Zamiast budować państwo dobrobytu, abdykowaliście z misji rozwiązywania realnych problemów społecznych.

Dziś ta lista niezałatwionych spraw i niezrealizowanych obietnic w tym roku wyniesie lekko licząc 60 miliardów. A to tylko ze spraw, które wymieniłem. To jest wasza dziura budżetowa. To jest prawdziwy, społeczny deficyt rządu PiS w 2020 roku! 60 miliardów!

Z tym waszym budżetem jest trochę jak z kredytami frankowiczów - którym zresztą też wielokrotnie obiecywaliście pomóc i też nic nie zrobiliście.

Pan Morawiecki wie dobrze, jak to było z tymi kredytami we frankach, bo sam pan ich sprzedał bardzo dużo jako prezes banku. I dużo Pan zresztą na tym zarobił. W momencie brania kredytu wszystko wyglądało pięknie. Tanio było. A po kilku latach trzeba było płacić fortuny, które rujnowały całe rodziny. I tak samo będzie z polskim budżetem. W 2020 roku będzie zrównoważony, a za parę lat trzeba będzie za wasze dzisiejsze ściemy słono zapłacić. I to też zrujnuje życia. Już nie tysiącom, ale milionom polskich rodzin.

Polskie rodziny - o których obronie tyle zresztą gadacie - już płacą za waszą niekompetencję. Zdrowiem. życiem i ciężko zarobionymi pieniędzmi. 

Płacą na przykład emeryci. Ludzie, którzy ciężko pracowali przez całe życie przed i po 89 roku i którym odebraliście świadczenia jedną ustawą represyjną. Wasza logika zemsty i odpowiedzialności zbiorowej odebrała godną starość tysiącom byłych pracowników państwowych, urzędników i wojskowych. Szczujecie na nich, mówicie straszne rzeczy. Robicie to z wyrachowania, żeby mieć dodatkowy miliard w kieszeni. Tak samo z nauczycielami.

Zresztą pozostali emeryci też nie mają lekko. Systemu emerytalnego nawet nie ruszyliście. A żeby załatać budżety emerytów bezwstydnie sięgacie po pieniądze dla osób z niepełnosprawnością. Mimo, że przez wasze rządy już ledwo co im zostało.

Płacą nauczyciele i wszyscy pracownicy budżetówki - lekarze rezydenci, pracownicy sądowi, urzędnicy. Którzy żyją za dziadowskie pensje za waszych dziadowskich rządów.

Płacą także wszyscy inni. Tym się nie chwalicie, ale w Polsce rośnie skrajne ubóstwo! Teraz mamy 420 tysięcy osób skrajnie ubogich więcej niż w 2017 roku. To tak jakby w skrajnym ubóstwie zaczął z roku na rok żyć cały Szczecin! Dzieci w skrajnym ubóstwie przybyło o 90 tysięcy. Wzrost płac i świadczenia są zjadane przez inflację. A rachunki rosną. Polacy zapłacą więcej za prąd o kilkanaście procent w tym roku.

Chwalicie się obniżeniem podatków. Obniżacie jednak tam, gdzie Wam wygodnie, a dalej nie zrealizowaliście waszej obietnicy, że obniżycie VAT! To podatek głównie dla najuboższych. Nadal gadacie o Tusku, który ten podatek podwyższył. Ale on w międzyczasie już wyjechał do Brukseli i zdążył wrócić, a Wy jeszcze tego nie zmieniliście! Dalej każecie najbiedniejszym płacić więcej za codzienne zakupy. 

Gdzie w tym wszystkim podwyższenie kwoty wolnej od podatku, to przecież też obiecaliście. Podatki to nie wasze kieszonkowe, a wy tak do nich podchodzicie!

Na szpitale, żłobki i emerytury nie macie. No to na co macie? Popatrzmy na co wydajecie te pieniądze.

Wydajecie te pieniądze na Kościół. W sumie ponad 3 miliardy rocznie płacicie za polityczne wsparcie biskupów. Tylko za te pieniądze zbudowalibyście 400 żłobków rocznie lub 6 szpitali specjalistycznych. Ale wy szpitale wolicie zamykać. 

Wydajecie na propagandę. TVP w tym roku dostanie 2 miliardy samej rekompensaty abonamentowej. Dodatkowo do miliardów, które już im przelewacie. Musicie dopłacać, bo prawie nikt już tych bzdur nie ma siły oglądać. 

Na IPN, czyli panów od przepisywania historii po swojemu, wydajecie 5 razy więcej niż na Polską Akademię Nauk, gdzie pracują nasi PRAWDZIWI ludzie nauki.

Na bezużyteczne Wojska Obrony Terytorialnej - narodowców biegających po lesie z karabinem ku radości Macierewicza - wydajecie więcej niż na wywiad i kontrwywiad wojskowy razem wzięte. Czyli ludzi, którzy są rzeczywiście WAŻNI, dla naszego bezpieczeństwa. Ale może po prostu nikt tam już nie chce pracować. Nie dziwie się, bo pewnie, bo nie minie chwila i Macierewicz znów zdekonspiruje i narazi na niebezpieczeństwo wszystkich agentów.

Wydajecie na najdroższe na świecie i niepotrzebne samoloty szturmowe F-35. W sumie ponad 30 miliardów w najbliższych latach. Kogo chcecie nimi szturmować? Niemcy? Czechy? Ukrainę?

Wydajecie na swoje luksusowe podróże. Na loty marszałka Kuchcińskiego, a wcześniej Brudzińskiego i Szydło. Na rozbijane co tydzień luksusowe limuzyny.

Polska Fundacja Narodowa dostaje 20 milionów na założenie konta na YouTubie. Zdradzę panu sekret. Konto na Youtubie można założyć za darmo. Służę pomocą po pracy, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczymy na zbliżający się WOŚP i ratowanie życia. Możemy się tak umówić?  

Wydajecie na swoich najlepszych ludzi. NIK Mariana Banasia, waszego krystalicznego Mariana, dostał 20 milionów złotych więcej. A przypominam, że jesteście rządem, który wcześniej obcinał budżet Rzecznika Praw Obywatelskich - jednej z nielicznych instytucji, która za waszych rządów broni słabszych.

Żenada, proszę państwa. Ale taki budżet wychodzi, kiedy za jego tworzenie bierze się bankier od sztuczek księgowych i sprzedawania nieuczciwych kredytów, do spółki z szeregowym posłem, który nie ma konta w banku i żyje za pieniądze pożyczone od znajomych. Kilkadziesiąt miliardów ukrytego deficytu. Kilkadziesiąt miliardów za niezałatwione sprawy i niedotrzymane obietnice. 

Proszę państwa. Debata budżetowa to okazja do rozmawiania o przyszłości.

Mnie kilka miesięcy temu urodziła się wnuczka. Spędzi swoje dorosłe życie w Polsce drugiej połowy tego wieku. I wiem, że mam wobec niej obowiązek. Muszę jej zostawić taką Polskę, w której będzie dało się żyć. W której ludzie nie będą umierali bez potrzeby, nie będą żyć po dziadowsku. Nie możemy zostawić jej Polski, w której zostaną już tylko zgliszcza, zatrute powietrze i brudna woda. Gdzie jedynymi ludźmi, którym żyje się dobrze, będą rozmaite Banasie i wasi bankierzy.

Panie Morawiecki! Panie Kaczyński! Ja, Włodzimierz Czarzasty, obiecuję Wam to dzisiaj - nie pozwolę wam rozwalić tego państwa. Lewica nie pozwoli wam rozwalić tego państwa!

Lewica ma program nowoczesnego państwa dobrobytu. Bo jeżeli jest tak dobrze, jak się chwalicie, to przecież można taki program realizować. Da się zwiększyć nakłady na opiekę zdrowotną, da się zbudować mieszkania i żłobki, da się zwiększyć płace w budżetówce, da się wprowadzić zieloną energię i oczyścić powietrze, da się zapewnić godne życie ludziom starszym. I to jest prawdziwa równowaga. 

Dla Lewicy zdrowie jest ważniejsze od biskupów i IPN. Dlatego chcemy podniesienia finansowania opieki zdrowotnej do 7,2% PKB do 2024 roku. Zainwestujemy te pieniądze w otwarcie zamykanych dzisiaj oddziałów, szkolenie nowych lekarzy i zachęcania obecnych do pozostania w kraju. Dostęp do lekarza i leków to powinien być standard. Dlatego składamy dzisiaj projekt ustawy o zwiększeniu finansowania w opiece zdrowotnej. To test na waszą odpowiedzialność za państwo! 

Leki mają być na każdą kieszeń - nie tylko bogatych prezesów banków, także dla emerytów i rodzin, którym nie powodzi się tak dobrze - zagwarantujemy tanie leki na receptę za 5 złotych. To nasza obietnica. Złożymy taki projekt ustawy. I jeśli zależy wam na Polkach i Polakach, to za nią zagłosujecie razem z nami. 

 Nowoczesne państwo dobrobytu to państwo, którym ludzie mają, gdzie mieszkać. Nie będę się już znęcał nad porażką programu “Mieszkanie Plus”, tylko powiem prostą prawdę: mieszkania nie zbudują się same, panie premierze. Nie wystarczy rzucić pieniędzy, dać odpowiedni grunt i liczyć na to, że będzie solidnie i tanio. Rynek tu nie zadziałał, bo nie działa od lat. Tu potrzebne są odpowiedzialne i odważne programy, takie jak nasz program budowy dodatkowego miliona mieszkań w ciągu 10 lat, który proponuje Lewica. Gdzie państwo będzie koordynować całą inwestycję, od projektu po przekazanie kluczy. Mieszkanie to prawo człowieka, a państwo nie powinno tutaj szukać zysku. I Lewica tego dopilnuje. 

 Jeśli państwo ma działać sprawnie, musi dobrze wynagradzać swoich pracowników. A dzisiaj budżetówka jest najgorzej wynagradzanym sektorem w Polsce! Ratownicy medyczni, większość zawodów medycznych, pracownicy Policji, pracownicy pomocy społecznej, nauczyciele, urzędnicy. Dzisiaj dajecie im wybór - zarabiaj poniżej godności albo przejdź do sektora prywatnego. Innej opcji nie ma - zapytajcie nauczycieli, którzy walczyli o 1000 złotych podwyżki i nadal muszą walczyć. Tak próbujecie budować dziadowskie państwo, w którym członkowie PiS mają spółki, kamienice i miliony na koncie, a reszta ma zasuwać za miskę ryżu, jak sam pan Morawiecki zwykł mawiać. Lewica proponuje - wynagrodzenie w budżetówce nie może być niższe niż 3500 złotych miesięcznie.

 Państwo powinno być dostępne dla wszystkich. Po co nam Centralny Port Komunikacyjny za ponad 30 miliardów, skoro 14 milionów Polek i Polaków nie będzie miało jak tam dojechać? Nie budujcie sobie pomników, pomyślcie o ludziach! Musimy rozbudowywać kolej. Stworzyć siatkę połączeń autobusowych w każdej gminie. A co Wy robicie? Zamykacie linię kolejową 371 z Żagania do Wolsztyna, przy której mieszka 100 tysięcy ludzi! W takich miejscach zaniedbanych przez Was żyją miliony. I o tym będziemy przypominać.

Do ostatniej chwili próbowaliście łatać ten budżet. Powiedzmy też sobie szczerze - i tak będziecie go zmieniać w ciągu roku. A pieniądze można przecież znaleźć. Na początek koniec z finansowaniem Kościoła przez państwo. Dalej sprawiedliwe opodatkowanie Kościoła. Następnie likwidacja IPN. Następnie likwidacja Polskiej Fundacji Narodowej i skierowanie pieniędzy ze spółek tam, gdzie są naprawdę potrzebne.

 Wyliczać dalej? Zreformujcie system podatkowy, bo jest skrajnie nieuczciwy. Dlaczego ubożsi mają płacić wyższe podatki niż najbogatsi? Podnieście kwotę wolną, wprowadźcie rozsądną progresję. Wprowadźcie w końcu podatek dla największych międzynarodowych korporacji, podatek cyfrowy. Nie tchórzcie przed Amerykanami. Nie może być tak, że mały polski przedsiębiorca co miesiąc uczciwe dokłada się dokłada się do budżetu a wielka amerykańska korporacja nie płaci w Polsce nawet złotówki podatku. Wprowadźcie w końcu podatek cukrowy, o którym Lewica tak długo mówiła. Państwo polskie ma jeszcze wiele możliwości zwiększania wpływów budżetowych bez szkody dla polskich rodzin. 

 Tak chętnie mówicie o odpowiedzialności i dobrobycie. Tymczasem Lewica już złożyła projekty ustaw, na przykład ustalenie minimalnej emerytury na poziomie 1600 złotych, przywrócenie praw nabytych tym, którym emerytury odebrano. Naprawdę jesteście tacy odpowiedzialni? To nas poprzyjcie!

Złożyliśmy projekt o inwestycjach w odnawialne źródła energii, przeciwdziałaniu zmianom klimatycznym, zwiększeniu starań o czyste powietrze. Jeśli wam zależy na waszych dzieciach i wnukach to zagłosujcie za! 

Na razie waszej odpowiedzialności nie widać. Widać budżet pisany na kolanie na ostatnią chwilę. Widać zmyśloną równowagę budżetowej, w której miliony Polek i Polaków nadal nie mają dostępu do usług publicznych, dalej nie mają godnego wynagrodzenia i podstawowych praw. Kolejne premie dostają ludzie i instytucje związani z PiS-em, bo za zależy Wam przede wszystkim na rozbudowie swojego partyjnego imperium. Ten budżet wcale nie jest zrównoważony, to jest państwo kitu, nie dobrobytu. Dlatego Lewica nie poprze takiego budżetu. 

 Pokazaliśmy Wam, gdzie można znaleźć pieniądze do budżetu, które będą służyć Polakom. Ale rozumiem, że boicie się Trumpa. Rozumiem, że lękacie się biskupów. W takim razie pozwólcie sobie 1 proc. PKB deficytu. Komisja Europejska na to pozwala. To nie wstyd mieć deficyt. Wstydem jest mieć zrównoważony budżet, gdy wiele palących problemów jest nierozwiązanych. Gdy spotkamy się tutaj następnym razem na debacie o nowelizacji tego budżetu, gdy już przyznacie się do deficytu, będą na Was czekały poprawki Lewicy, które te pieniądze przeznaczą na sprawy ważne - na zdrowie, na leki, na mieszkania, na emerytury. Na ludzi.

Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu
Debata budżetowa, 8 stycznia 2020 r. 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Rozumiem
2020