Łączy nas przyszłość!
Lewica

Budżet na oświatę w 2020 r. jest za mały - ocenili na wspólnej konferencji prasowej przedstawiciele Lewicy i ZNP. Negatywne skutki niedofinansowania edukacji odczują wszyscy: uczniowie, nauczyciele i samorządy. Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i poseł Tomasz Trela zgłosili poprawkę do projektu ustawy budżetowej, która zakłada zwiększenie subwencji oświatowej w bieżącym roku. Poprawla zakłada, iż subwencja oświatowa na ten rok zostałaby zwiększona łącznie o 774 mln zł. Skąd taka kwota? Prawie 689 mln zł ma pochodzić ze zmniejszenia budżetu Wojsk Obrony Terytorialnej, a ponad 85 mln zł z redukcji Funduszu Kościelnego.

Budżet, w którym edukacja jest niedofinansowana nigdy nie może się nazwać zrównoważonym. Pytamy się Ministra Edukacji Narodowej: ilu w Polsce pracuje dziś nauczycieli? 

Posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas konferencji prasowej powiedziała: 

Wciąż trwają prace nad budżetem na 2020 r., Lewica aktywnie się w nie włączyła i składa swoje poprawki do ustawy budżetowej. Jednym ze szczególnie ważnych dla nas obszarów są usługi publiczne, w tym edukacja. Podczas wiosennego strajku nauczycieli wiosną 2019 r., który lewica popierała, rząd obiecał tej grupie zawodowej 6% podwyżkę, która ma wejść w życie we wrześniu 2020 r. To nie była szczodra obietnica, ale w obecnym projekcie ustawy budżetowej nie zabezpieczono odpowiednich środków, aby nawet tę obietnicę spełnić. Rząd przed pierwszym czytaniem projektu ustawy budżetowej zgłosił autopoprawkę i dorzucił na te podwyżki 100 mln złotych do subwencji oświatowej. Te 100 mln złotych nie wystarczy, aby pokryć 6% podwyżkę. Jak wynika ze wspólnych wyliczeń klubu Lewicy oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego, koszt podwyżek wprowadzanych od września 2020 r. to około 800 mln złotych. Zgłaszamy poprawkę do budżetu, która zabezpieczy odpowiednie środki na obiecane podwyżki. Wspomniana rządowa autopoprawka zawierała zapis, iż Ministerstwo Edukacji Narodowej przewiduje znaczące oszczędności wynikającą z różnicy w prognozowanej liczbie etatów nauczycielskich, od ich rzeczywistej liczby. Nie pojawiają się tam żadne konkretne dane, a my nie mamy dostępu do Systemu Informacji Oświatowej, więc nie znamy liczb, na które powołuje się MEN. Wspólnie z posłem Tomaszem Trelą złożyliśmy zapytanie z prośbą o udostępnienie tych danych, chcemy odpowiedzi na pytanie: ilu w Polsce pracuje dziś nauczycieli? Bez tej informacji trudno nam zweryfikować obietnice rządu, związku z tym oczekujemy pilnej odpowiedzi.  

Wiceprzewodniczący ZNP Krzysztof Baszczyński podczas konferencji prasowej powiedział: 

Subwencja oświatowa w proponowanym kształcie nie pokrywa podwyżek roku 2019, oznacza to, że nie wystarczy pieniędzy nie tylko na wzrost wynagrodzeń. Zabraknie funduszy na zajęcia psychologiczno-pedagogiczne, czyli na pracę z dzieckiem, które wymaga pomocy lub też jest genialne. Zabraknie pieniędzy na wydatki rzeczowe, nagrody dla nauczycieli, zamraża się fundusz socjalny na poziomie roku 2018. Stąd też ZNP negatywnie zaopiniował ten budżet i taką opinię przedstawiliśmy na sejmowych komisjach edukacji oraz samorządu. Ten budżet musi być zmieniony, inaczej sobie nie poradzimy sobie jako nauczyciele i rodzice, a to bez wątpienia uderzy w nasze dzieci.  

Poseł Dariusz Standerski podczas konferencji prasowej powiedział: 

Budżet zaproponowany przez PiS nie jest zrównoważony, a premier Mateusz Morawiecki uciekł się do kilku sztuczek księgowych. Budżet, w którym edukacja jest niedofinansowana nigdy nie może się nazwać zrównoważonym. Lewica chce uratować ten budżet i składa projekty poprawek dotyczących usług publicznych i edukacji, subwencji budżetowej oraz inwestycji. Powiedzmy sobie wprost, rząd założył sobie, iż będzie zmieniać ustawę budżetową w ciągu roku. Stracą na tym samorządy oraz my wszyscy. 

Poseł Tomasz Trela podczas konferencji prasowej powiedział: 

Jeszcze 4 miesiące temu pełniłem funkcję wiceprezydenta Łodzi, odpowiadającego za edukację. Wiem jaki jest podstawowy problem samorządów w tym zakresie. Blisko 10 lat temu subwencja oświatowa pokrywała blisko 70% ogólnych wydatków na edukację w Polsce, obecnie za rządów PiS to jest już tylko 60%. Gdyby nie pieniądze samorządów polskiej szkoły by nie było. Końcówka roku 2019 to takie paradoksy, jak powiaty i miasta biorące kredyty, aby wypłacić nauczycielowi pensję za listopad i grudzień. Co trzeba zmienić? Trzeba zwiększyć nakłady na subwencję oświatową i Lewica złoży stosowne poprawki. To będzie test dla polityków PiS-u, czy poważnie traktują polską szkołę i czy przyszłość młodego pokolenia jest istotna; a może dla zbilansowania dochodów i wydatków, należy poświęcić jakość nauczania? Podwyżki dla nauczycieli to rzecz oczywista i pieniądze na ten cel muszą się znaleźć. Rząd nie może obiecywać podwyżek, które kosztują 3 mld złotych, ale przekazuje na ten cel tylko 1 mld złotych.  

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Rozumiem
2020