Łączy nas przyszłość!
Lewica

Rozczarowanie to chyba za mało, aby określić to w jakiej sytuacji postawił Polki i Polaków rząd premiera Mateusza Morawieckiego. Wszyscy liczyliśmy na to, że ten rząd, rząd PiS-u, rząd premiera Morawieckiego, wzniesie się ponad podziały partyjne i polityczne, że to hasło, które rząd promował od kilku tygodni, kiedy wszyscy Polacy i wszystkie Polki oczekiwali od tego rządu realnych działań, hasło: "wszystkie ręce na pokład", że zostanie w końcu zrealizowane.

Mieliśmy taką nadzieję jako społeczeństwo, że w tym trudnych chwilach rząd stanie na wysokości zadania i zajmie się rozwiązywaniem realnych problemów Polek i Polaków. Nasi znajomi i członkowie naszych rodzin tracą z dnia na dzień pracę oraz zamykane są małe i średnie firmy. Ludzie pytają co ze zdrowiem, czy nie zabraknie maseczek, czy też respiratorów? Rząd premiera Morawieckiego zacisnął pętle na szyjach Polek i Polaków, na szyjach milionów przedsiębiorców i pracowników, którzy liczyli na to, że otrzymają realne wsparcie w ich katastrofalnej sytuacji.

Lewica od samego początku była merytoryczna i podczas prac nad ustawami złożyliśmy ponad 200 poprawek. Większość z nich została odrzucona. 

Sejm przyjął jednak jedną poprawkę, która zogniskowała uwagę mediów i społeczeństwa, zaproponowana przez PiS zmiana Kodeksu wyborczego, umożliwiająca głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie i ponad 60-letnim. Ta poprawka jest odrażająca w swojej formie i odrażająca w czasie, w którym została przyjęta. Tuż przed wyborami, czterdzieści kilka dni przed wyborami, rządzący, większość parlamentarna przegłosowała poprawkę, którą prawdopodobnie podpisze słaby prezydent Duda w swoim własnym interesie, będzie sędzią we własnej sprawie, podpisze poprawkę, która pozwoli 10 maja przeprowadzić PiS-owi i Kaczyńskiemu wybory, bo co do tego, że Kaczyński jest zdeterminowany, żeby przeprowadzić te wybory 10 maja, nie ma już żadnej wątpliwości - one się odbędą 10 maja. Kaczyński te wybory zorganizuje, ale cenę zapłacimy my: Polki i Polacy, naszym zdrowiem i bezpieczeństwem.

Kiedy Kaczyński mówi o urnach, to obawiam się, że nie mówi o urnach wyborczych, ale mówi o innych urnach. I to jest dzisiaj symbol rządów Kaczyńskiego: po trupach do władzy. Ten rząd Kaczyńskiego, bo nie Morawieckiego, ta władza Kaczyńskiego, a nie Dudy, dzisiaj przeprowadzi wybory, bo wie, że musi utrzymać władzę, bo musi zrobić wszystko, żeby te wybory jak najszybciej się odbyły.

My, jako Lewica z tego miejsca chcemy zaapelować do wszystkich sił opozycyjnych, ja wysłuchałem wszystkich konferencji prasowych i źle się dzieje, że opozycja dzisiaj okłada się nawzajem przy rechocie Kaczyńskiego. Kaczyński klaszcze dzisiaj tym swarom na opozycji, bo im bardziej rozbita opozycja, tym silniejszy Kaczyński.

Zapraszam panią marszałek Małgorzatę Kidawę-Błońską i posła, przewodniczącego Władysława Kosiniaka-Kamysza, jako przedstawicieli sił parlamentarnych, do tego, żebyśmy się dzisiaj wieczorem spotkali i rozmawiali o konkretnych propozycjach związanych z Tarczą Antykryzysową. Realnych rozwiązań dla pracowników i pracodawców, żebyśmy porozmawiali także na temat przyszłych wyborów, tego, co szykuje nam Kaczyński. Cała nasza trójka kandyduje w tych wyborach, odpowiadamy za nasz elektorat, pretendujemy do najwyższego urzędu w tym kraju i dzisiaj w obliczu tak wielkiego zagrożenia ze strony PiS-u, naszym moralnym obowiązkiem jest spotkać się ponad podziałami i porozmawiać na temat przyszłości Polek i Polaków w kontekście pandemii koronawirusa i w kontekście zbliżających się wyborów. Nasi rodacy nie oczekują kłótni, czy też sporów opozycji. Polki i Polacy oczekują, że opozycja zostawi swoje szyldy partyjne oraz programy i zacznie rozmawiać. To jest nasz polityczny i moralny obowiązek, wobec milionów naszych rodaków. Nie czas na hamletyzowanie, nie czas na histeryczne reakcje - czas dzisiaj na współpracę - podkreślał.

Lewica do tych rozmów siądzie z kilkuset poprawkami, które złożymy na ręce naszych kolegów i koleżanek na opozycji, abyśmy razem w Senacie, ręka w rękę głosowali nad dobrymi rozwiązaniami dla pracowników i pracodawców, dla służby zdrowia, nie dla banków. 

Wczoraj na ratowanie sektora bankowego przekazano 70 mld złotych, a na ratowania ochrony zdrowia tylko 7 mld złotych. Tak być nie może. Wiem, że premier Morawiecki jest bankierem i patrzy na Polskę z perspektywy milionera, ale większość z nas to nie milionerzy. Większość z nas boi się, że straci pracę i naszym obowiązkiem jest stać po stronie zwykłego człowieka. 

Robert Biedroń, kandydat na prezydenta Lewicy
28 marca 2020 r. 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Rozumiem
2020