fbpx
Łączy nas przyszłość!
Lewica

W ciągu kilku godzin rządzący zmienili zdanie w sprawie otwarcia szkół i zdecydowali o wysłaniu uczniów klas 1-3 na naukę stacjonarną. 1 września 2020 r., kiedy rozpoczynał się rok szkolny, odnotowano 550 przypadków zakażenia koronawirusem, obecnie liczba tych przypadków oscyluje wokół 10 000 na dobę. Dlatego żądamy i apelujemy o ponowne zweryfikowanie tej decyzji. Oczekujemy, że jeżeli ustalenie o otwarciu szkół dla klas 1-3 zostanie utrzymane, to nauczyciele oraz personel pomocniczy w szkołach powinien być  jak najszybciej zaszczepiony

Z Lewicą zgadzają się Polki i Polacy. 68 proc. badanych, według sondażu zamówionego przez "Dziennik Gazetę Prawną", uważa, że nauczyciele powinni być priorytetowo traktowani w ramach programu szczepień.

Rząd twierdzi, iż nie ma odpowiedniej liczby dawek, aby przeprowadzić taką operację, ale twarde dane mówią co innego. Dawki szczepionki Pfizera dostarczone do Polski, zgodnie z danymi podanymi przez rząd, to 1 milion 51 tysięcy 830 preparatów. Dawki zabezpieczone na drugie ponowne szczepienie to 587 tysięcy 85 sztuk. Oznacza to, że na pierwsze szczepienie zostało przeznaczonych 464 915 dawek, zatem na drugą dawkę szczepienia zostało zabezpieczonych o 122 tysiące więcej preparartów niż przeznaczonych na pierwszą. Rodzi się pytanie: dlaczego i dla kogo rząd postanowił zachomikować 122 tysiące dawek?

Apelujemy, żeby jak najszybciej te dawki uwolnić i niezwłocznie rozpocząć szczepienie nauczycieli. Wpierw nauczycieli klas 1-3, których jest około 140 tysięcy, a więc za pomocą tych dawek można byłoby zaszczepić znaczną część kadry pedagogicznej.

Tomasz Trela podczas konferencji prasowej powiedział: 

Na wczorajszym posiedzeniu senackiej komisji pan minister Adam Niedzielski mówił, że od kilkunastu dni rozważane są plany powrotu dzieci z najmłodszych klas do szkół. Nawet wczoraj rano były podawane dwa województwa, w których liczba zakażonych koronawirusem jest najmniejsza i jeszcze wszyscy rano uważaliśmy, że ta dyskusja jest poważna, że ta decyzja dojrzewa, i że ona będzie przygotowana, przemyślana i dopiero ogłoszona. Otóż nic bardziej mylnego. Wystarczyło tylko kilka godzin, żeby Minister Zdrowia poinformował wszystkich obywateli naszego kraju, że każda szkoła podstawowa i w każdej szkole podstawowej klasy 1-3, od 18 stycznia wracają do stacjonarnej nauki. Pomijam fakt, że te decyzje od 12 miesięcy podejmowane są na chybcika, bez żadnej analizy oraz bez żadnych konsultacji. Apelujemy lub wręcz żądamy, aby minister Adam Niedzielski cofnął się do września i zobaczył jakie wtedy były dane. Otóż pierwszego dnia września, kiedy rozpoczynał się rok szkolny w Polsce, mieliśmy 550 przypadków koronawirusa. Dzisiaj mamy tych przypadków 10 tysięcy i w tej sytuacji wysyłamy dzieci do szkół. Te najmłodsze, te które być może wirusem się nie zakażą, ale jak się zakażą to przechodzą go bezobjawowo, ale wirus może być przez nich transmitowany zarówno do rodziców, jak i dziadków. Dlatego żądamy i apelujemy o ponowne zweryfikowanie tej decyzji. Oczekujemy, że jeżeli ta decyzja zostanie utrzymana, to nauczyciele z klas 1-3 nie będą dzisiaj testowani, ale szczepieni, ponieważ to jest jedyna droga i jedyne rozwiązanie - zaszczepiony nauczyciel, który może zajmować się naszymi dziećmi, tak samo jak i pracownicy obsługi i administracji, którzy z tymi dzieciakami w szkołach podstawowych będą pracować. 
 
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas konferencji prasowej powiedziała: 

Lewica od wielu dni apeluje i wysyła pisma do rządu po to, żeby nauczycieli i pracowników szkół i przedszkoli uwzględnić jako priorytetowych w ramach pierwszego etapu szczepienia. Decyzja o ponownym otwarciu szkół, o otwarciu klas 1-3 tylko wzmacnia nasz apel: nauczycieli nauczania początkowego klas 1-3 trzeba niezwłocznie zacząć szczepić. Dlaczego? Dlatego, że jest to grupa, która jest kilka razy bardziej narażona na zakażenie podczas wykonywania swoich obowiązków, od osób, które mają możliwość pozostawania w domu. Z Lewicą zgadzają się Polki i Polacy. 68 proc. badanych, według sondażu zamówionego przez "Dziennik Gazetę Prawną", uważa, że nauczyciele powinni być priorytetowo traktowani w ramach programu szczepień.  

Rząd jest głuchy na argumenty lewicy. Rząd jest głuchy na argumenty Związku Nauczycielstwa Polskiego. Rząd jest głuchy na apele Polek i Polaków. Cały czas słyszymy jedną odpowiedź od rządu i od ministra Michała Dworczyka. „Nie możemy szczepić nauczycieli przez jeszcze kilka miesięcy, bo brakuje szczepionek. Nie możemy szczepić pedagogów, bo mamy za mało szczepionek”. Tymczasem twarde dane - podawane także przez rząd, przez Ministerstwo Zdrowia - świadczą o czymś radykalnie innym, rząd przechowuje około stu dwudziestu dwóch tysięcy szczepionek. Nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo dla kogo. Trochę matematyki i trochę danych. Dawki szczepionki Pfizera dostarczone do Polski, zgodnie z danymi podanymi przez rząd, to 1 milion 51 tysięcy 830 dawek. Dawki zabezpieczone na drugie ponowne szczepienie to 587 tysięcy 85 dawek. Oznacza to, że na pierwsze szczepienie zostało przeznaczonych 464 915 dawek. A to szanowni państwo oznacza, że na drugą dawkę szczepienia zostało zabezpieczonych o 122 tysiące więcej dawek niż przeznaczonych na pierwszą. Rodzi się pytanie: dlaczego i dla kogo rząd postanowił zachomikować 122 tysiące dawek? 122 tysiące dawek pozwala zaszczepić sześćdziesiąt tysięcy osób, na przykład nauczycieli klas 1-3, których można byłoby zaszczepić jak najszybciej. Apelujemy, żeby jak najszybciej te dawki uwolnić i niezwłocznie rozpocząć szczepienie nauczycieli. Wpierw nauczycieli klas 1-3, których jest około 140 tysięcy, a więc za pomocą tych dawek można byłoby zaszczepić znaczną część kadry pedagogicznej. 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Rozumiem
2021